sobota, 13 października 2012

Never let u go - first one-shot



Cześć przyjacielu.
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, że jesteś szczęśliwy tam na Górze i w końcu po długiej tęsknocie, spotkałeś tam swoją Mamę, która wydając Cię na ten okrutny świat oddała za Ciebie życie. Wiem, że ciągle jesteś przy mnie i obserwujesz każdy mój ruch i nie raz masz ochotę wykrzyczeć mi w twarz wszystkie błędy, które popełniam. Kiedy płaczę czuję, że siedząc obok robisz to razem ze mną, jak kiedyś kiedy jeszcze twoje serce biło i dostarczałeś mi miliona powodów do radości. Każdego wieczoru, kiedy prowadzę z Tobą długą rozmowę, uświadamiam sobie, że nigdy na swojej drodze nie spotkam tak cudownego człowieka, który jako jedyny był i duszą jest ciągle przy mnie. Często o Tobie śnie. Każdy sen jest jak rzeczywistość. Brakuje mi Ciebie, ale jestem szczęśliwa, bo wiem że odchodząc z tego świata spełniłeś swoje marzenia i nieważne jest to, że one tak cholernie mnie zraniły ... Twoje szczęście stawiam ponad wszystko ... Nadszedł czas, bym zadbała również o swoje. Posłuchaj ...
**
Port lotniczy London-City jak zwykle był zatłoczony do granic możliwości. Poczułam się o wiele lepiej czując stały grunt pod nogami. Jakaś rodzina właśnie wracała z wakacji, para zakochany jechała w podróż poślubną, dzieciaki wyjeżdżały na kolonie. A co ja tutaj robię ? Stoję i przyglądam się tym ludziom, czując przyjemne mrowienie w brzuchu, na myśl, że za niedługo go ujrzę. Przyjaciela, który stał się międzynarodową gwiazdą, chłopaka, w którym podkochuję się od podstawówki, mężczyznę, który non stop zakłóca moje myśli, nie pozwalając się na niczym skupić. Spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu. Przyjemny dreszcz przeszył moja ciało, a na twarzy pojawił się mimowolny wyraz zadowolenia. Dwójka przyjaciół uśmiechająca się szeroko. Ja i On. Właśnie para kumpli, teraz miało się to zmienić. Czy moje marzenia o byciu z Harrym się spełni ? Zobaczymy ..
Odebrałam bagaż, przeszłam kontrolę paszportową i już stałam na postoju taksówek, mając szczerą nadzieję na złapanie którejkolwiek. Nie okazało się to takie trudne. Po chwili siedziałam w samochodzie zmierzającym pod dom chłopaka. Wszystko wydawało mi się, jakby trwało parę sekund, zaważając na miesiące, przez które go nie widziałam.
**
Zapukałam w drzwi jego domu. Najpierw delikatnie, potem z coraz większym impetem. Tego najbardziej się obawiałam. Nie zastanę go. Harry nie widział o moim przyjeździe, gdyż miała to być niespodzianka. Wybrałam jego numer, po chwili usłyszałam jego słodki, melodyczny głos.
- Caroline ! Jak miło cię słyszeć ! Co tam u ciebie ?
- Harry gdzie jesteś ? – odparłam rozbawiona całą tą sytuacją.
- Jadę właśnie na zakupy. Carl coś się stało ? – zapytał zaniepokojony.
- Wracaj szybko do domu, bo zaraz zacznie padać, a ja nie mam zamiaru zmoknąć – odparłam śmiejąc się.
- Co jak to ? Jesteś w Londynie ? I nic mi nie powiedziałaś ? – zadawał milion na minutę pytań.
- Bo to miała być niespodzianka ! – odparła przerywając mu.
- Już jadę.
Rozłączył się, Jedzie. Jedzie do mnie. Co ja mu powiem ? ‘’Hej Harry ! Kocham cię. Bądźmy razem’’. To głupie, beznadziejne, może zdążę jeszcze uciec ? Gdybyś tu był przyjacielu , pomógł byś mi.
**
Czarne audi podjechało pod dom. Wysiadł z niego brunet z burzą loków na głowie. Nic się nie zmienił. Nadal cały czas się uśmiecha.
- Caroline ! – podbiegł do mnie unosząc mnie na ziemie, przytulając i kręcąc się wokół własnej osi.
- Harry, wariacie postaw mnie na ziemie ! – krzyczałam, śmiejąc się wesoło.
- Nie puszcze cię bo znów mi uciekniesz – jednak postawił mnie. – Nic się nie zmieniłaś.
- Ty też ! Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam – poczochrałam jego włosy, bardzo to lubił. Zawsze się śmiał, gdy to robiłam.
Spojrzał na moje walizki, na niebo a następnie znów na mnie.
- Chodźmy do domu, po za chwilę będzie padać – zabrał moje torby. Przekręcił klucz w drzwiach. Przepuścił mnie. Moim oczom ukazał się ten sam wąski przedpokój, który poznałam już podczas moich ostatnich odwiedzin. Wszędzie panował rozgardiasz, ale co się dziwić Hazza był bałaganiarzem. Ściągnęłam buty, odwiesiła kurtkę na stojak. Harry poczynił to samo i pociągnął mnie za rękę do salonu. Usiedliśmy na kanapie. Chłopak skoczył jeszcze po herbatę do kuchni.
- No opowiadaj ! Co tam u ciebie słychać ? Nawet nie wiesz jaką przyjemność mi sprawiłaś przyjeżdżając – uśmiechał się radośnie. Serce mi łomotało tak jak przy każdym naszym spotkaniu.
- Powiedziałeś, że mam wpadać kiedy mam ochotę, więc postanowiłam wykorzystać okazję.
- No i dobrze ! Zawsze cię przyjmę z otwartymi ramionami. Posłuchaj może masz ochotę coś zjeść ? Niestety będziemy musieli coś zamówić albo skoczyć do miasta bo lodówka świeci pustkami.
Hazza spojrzał na mnie wiedząc, co chce powiedzieć.
- Pizza ! – krzyknęliśmy razem.
**
Siedzieliśmy śmiejąc się i oczekując faceta z pizzą, a przez moją głowę co chwilę przechodziła myśli by powiedzieć chłopakowi o soich uczuciach.
- A jak tam twoje serce ? Zajęte ? – zapytał pierwszy.
- Można tak powiedzieć – jednak przerwał mi dzwonek do drzwi.
Harry popędził je otworzyć i wrócił z pięknie pachnącą pizzą.
- Czemu nie jesz ? – zapytałam, biorąc kolejny kawałek. Byłam głodna po podróży, nie lubiłam jedzenia serwowanego w samolotach.
Chłopak cały czas wpatrywał się we mnie.
- Myślę – odparł nie odrywając wzroku.
- O czym ?
- O wszystkim, o tobie …
- O czym o mnie ? – zarumienił się. Pierwszy raz w życiu widziałam jak jego policzka płoną żywym ogniem.
- O tym, że jest mi bardzo miło, że do mnie przyjechałaś i będzie mi bardzo smutno, jak odejdziesz – spuścił wzrok.
- To nie pozwól mi odejść – odparłam bez głębszego namysłu.
Harry podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach dostrzegłam coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam. Tęsknotę, smutek, osamotnienie. Przygryzł lekko dolną wargę, a moje serce zabiło szybciej. Był tak cholernie seksowny. Dopiero teraz dostrzegłam zmianę jak w nim zaszła. Nie był już nastolatkiem, stał się mężczyzną. Nie spoglądałam już na chłopaka, który ciągle zasypiał do szkoły, a na faceta, który sam na siebie zarabia.
Nagle nasze twarze zaczęły zbliżać się do siebie. Harry nie spuszczał wzroku z moich oczu. Czułam się naga. Czułam, że właśnie rozbierał mnie po kolei z wszystkich moich tajemnic, zagadek, sekretów. Obawiałam się, że w moich oczach wyczyta również miłość, którą go darzę.
Poczułam jego oddech tuż przy moich ustach. Harry, niczym w najlepszych filmach romantycznych, odgarnął moje włosy za ucho, przysparzając mi przy tym dreszczy. Opuszkiem palca przejechał wzdłuż mojej szczęki, by po chwili zmienić kierunek. Malował moje usta niewidzialną szminką miłości i czułości. Przymknęłam delikatnie oczy, będąc pewna, że on również to uczyni. Jego ciepłe wargi złączyły się z moimi, a w żołądek zrobił fikołka. Serce zatrzymało się, jednak po chwili znów zabiło z podwójną siłą i szybkością. Poczułam język Harrego, próbujący przedostać się przez zaporę moich zębów. Niedługo się broniłam. Po chwili toczyliśmy walkę wewnątrz naszych ust. Walkę pełną tęsknoty za bliskością i miłością oraz pełną obaw. Przed nieznanym, nowym uczuciem, przed samym sobą. Trwaliśmy tak długo, jednak chłopak oderwał się ode mnie. Nawet nie zauważyłam kiedy objęłam jago kark ramionami, jedną dłonią błądząc w jego włosach. On również przywarł do mnie mocno, jeżdżąc dłońmi to po mojej tali, to znów po biodrach, kończąc na plecach.
- Nigdy już na to nie pozwolę (w domyśle na odejście).

**

Drogi przyjacielu !
Jak pogoda w twoim sercu ? W Londynie słonecznie, a w powietrzu unosi się miłość.