Cześć przyjacielu.
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, że jesteś szczęśliwy tam na Górze i w końcu po długiej tęsknocie, spotkałeś tam swoją Mamę, która wydając Cię na ten okrutny świat oddała za Ciebie życie. Wiem, że ciągle jesteś przy mnie i obserwujesz każdy mój ruch i nie raz masz ochotę wykrzyczeć mi w twarz wszystkie błędy, które popełniam. Kiedy płaczę czuję, że siedząc obok robisz to razem ze mną, jak kiedyś kiedy jeszcze twoje serce biło i dostarczałeś mi miliona powodów do radości. Każdego wieczoru, kiedy prowadzę z Tobą długą rozmowę, uświadamiam sobie, że nigdy na swojej drodze nie spotkam tak cudownego człowieka, który jako jedyny był i duszą jest ciągle przy mnie. Często o Tobie śnie. Każdy sen jest jak rzeczywistość. Brakuje mi Ciebie, ale jestem szczęśliwa, bo wiem że odchodząc z tego świata spełniłeś swoje marzenia i nieważne jest to, że one tak cholernie mnie zraniły ... Twoje szczęście stawiam ponad wszystko ... Nadszedł czas, bym zadbała również o swoje. Posłuchaj ...
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku, że jesteś szczęśliwy tam na Górze i w końcu po długiej tęsknocie, spotkałeś tam swoją Mamę, która wydając Cię na ten okrutny świat oddała za Ciebie życie. Wiem, że ciągle jesteś przy mnie i obserwujesz każdy mój ruch i nie raz masz ochotę wykrzyczeć mi w twarz wszystkie błędy, które popełniam. Kiedy płaczę czuję, że siedząc obok robisz to razem ze mną, jak kiedyś kiedy jeszcze twoje serce biło i dostarczałeś mi miliona powodów do radości. Każdego wieczoru, kiedy prowadzę z Tobą długą rozmowę, uświadamiam sobie, że nigdy na swojej drodze nie spotkam tak cudownego człowieka, który jako jedyny był i duszą jest ciągle przy mnie. Często o Tobie śnie. Każdy sen jest jak rzeczywistość. Brakuje mi Ciebie, ale jestem szczęśliwa, bo wiem że odchodząc z tego świata spełniłeś swoje marzenia i nieważne jest to, że one tak cholernie mnie zraniły ... Twoje szczęście stawiam ponad wszystko ... Nadszedł czas, bym zadbała również o swoje. Posłuchaj ...
**
Port lotniczy London-City
jak zwykle był zatłoczony do granic możliwości. Poczułam się o wiele lepiej
czując stały grunt pod nogami. Jakaś rodzina właśnie wracała z wakacji, para
zakochany jechała w podróż poślubną, dzieciaki wyjeżdżały na kolonie. A co ja
tutaj robię ? Stoję i przyglądam się tym ludziom, czując przyjemne mrowienie w
brzuchu, na myśl, że za niedługo go ujrzę. Przyjaciela, który stał się
międzynarodową gwiazdą, chłopaka, w którym podkochuję się od podstawówki,
mężczyznę, który non stop zakłóca moje myśli, nie pozwalając się na niczym
skupić. Spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu. Przyjemny dreszcz przeszył
moja ciało, a na twarzy pojawił się mimowolny wyraz zadowolenia. Dwójka
przyjaciół uśmiechająca się szeroko. Ja i On. Właśnie para kumpli, teraz miało
się to zmienić. Czy moje marzenia o byciu z Harrym się spełni ? Zobaczymy ..
Odebrałam bagaż, przeszłam
kontrolę paszportową i już stałam na postoju taksówek, mając szczerą nadzieję
na złapanie którejkolwiek. Nie okazało się to takie trudne. Po chwili
siedziałam w samochodzie zmierzającym pod dom chłopaka. Wszystko wydawało mi
się, jakby trwało parę sekund, zaważając na miesiące, przez które go nie
widziałam.
**
Zapukałam w drzwi jego
domu. Najpierw delikatnie, potem z coraz większym impetem. Tego najbardziej się
obawiałam. Nie zastanę go. Harry nie widział o moim przyjeździe, gdyż miała to
być niespodzianka. Wybrałam jego numer, po chwili usłyszałam jego słodki,
melodyczny głos.
- Caroline ! Jak miło cię
słyszeć ! Co tam u ciebie ?
- Harry gdzie jesteś ? –
odparłam rozbawiona całą tą sytuacją.
- Jadę właśnie na zakupy.
Carl coś się stało ? – zapytał zaniepokojony.
- Wracaj szybko do domu,
bo zaraz zacznie padać, a ja nie mam zamiaru zmoknąć – odparłam śmiejąc się.
- Co jak to ? Jesteś w
Londynie ? I nic mi nie powiedziałaś ? – zadawał milion na minutę pytań.
- Bo to miała być
niespodzianka ! – odparła przerywając mu.
- Już jadę.
Rozłączył się, Jedzie.
Jedzie do mnie. Co ja mu powiem ? ‘’Hej Harry ! Kocham cię. Bądźmy razem’’. To
głupie, beznadziejne, może zdążę jeszcze uciec ? Gdybyś tu był przyjacielu ,
pomógł byś mi.
**
Czarne audi podjechało pod
dom. Wysiadł z niego brunet z burzą loków na głowie. Nic się nie zmienił. Nadal
cały czas się uśmiecha.
- Caroline ! – podbiegł do
mnie unosząc mnie na ziemie, przytulając i kręcąc się wokół własnej osi.
- Harry, wariacie postaw
mnie na ziemie ! – krzyczałam, śmiejąc się wesoło.
- Nie puszcze cię bo znów
mi uciekniesz – jednak postawił mnie. – Nic się nie zmieniłaś.
- Ty też ! Nawet nie wiesz
jak się za tobą stęskniłam – poczochrałam jego włosy, bardzo to lubił. Zawsze
się śmiał, gdy to robiłam.
Spojrzał na moje walizki,
na niebo a następnie znów na mnie.
- Chodźmy do domu, po za
chwilę będzie padać – zabrał moje torby. Przekręcił klucz w drzwiach.
Przepuścił mnie. Moim oczom ukazał się ten sam wąski przedpokój, który poznałam
już podczas moich ostatnich odwiedzin. Wszędzie panował rozgardiasz, ale co się
dziwić Hazza był bałaganiarzem. Ściągnęłam buty, odwiesiła kurtkę na stojak.
Harry poczynił to samo i pociągnął mnie za rękę do salonu. Usiedliśmy na
kanapie. Chłopak skoczył jeszcze po herbatę do kuchni.
- No opowiadaj ! Co tam u
ciebie słychać ? Nawet nie wiesz jaką przyjemność mi sprawiłaś przyjeżdżając –
uśmiechał się radośnie. Serce mi łomotało tak jak przy każdym naszym spotkaniu.
- Powiedziałeś, że mam
wpadać kiedy mam ochotę, więc postanowiłam wykorzystać okazję.
- No i dobrze ! Zawsze cię
przyjmę z otwartymi ramionami. Posłuchaj może masz ochotę coś zjeść ? Niestety
będziemy musieli coś zamówić albo skoczyć do miasta bo lodówka świeci pustkami.
Hazza spojrzał na mnie
wiedząc, co chce powiedzieć.
- Pizza ! – krzyknęliśmy
razem.
**
Siedzieliśmy śmiejąc się i
oczekując faceta z pizzą, a przez moją głowę co chwilę przechodziła myśli by
powiedzieć chłopakowi o soich uczuciach.
- A jak tam twoje serce ?
Zajęte ? – zapytał pierwszy.
- Można tak powiedzieć –
jednak przerwał mi dzwonek do drzwi.
Harry popędził je otworzyć
i wrócił z pięknie pachnącą pizzą.
- Czemu nie jesz ? – zapytałam,
biorąc kolejny kawałek. Byłam głodna po podróży, nie lubiłam jedzenia
serwowanego w samolotach.
Chłopak cały czas
wpatrywał się we mnie.
- Myślę – odparł nie
odrywając wzroku.
- O czym ?
- O wszystkim, o tobie …
- O czym o mnie ? –
zarumienił się. Pierwszy raz w życiu widziałam jak jego policzka płoną żywym
ogniem.
- O tym, że jest mi bardzo
miło, że do mnie przyjechałaś i będzie mi bardzo smutno, jak odejdziesz –
spuścił wzrok.
- To nie pozwól mi odejść
– odparłam bez głębszego namysłu.
Harry podniósł na mnie
swój wzrok. W jego oczach dostrzegłam coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam.
Tęsknotę, smutek, osamotnienie. Przygryzł lekko dolną wargę, a moje serce
zabiło szybciej. Był tak cholernie seksowny. Dopiero teraz dostrzegłam zmianę
jak w nim zaszła. Nie był już nastolatkiem, stał się mężczyzną. Nie spoglądałam
już na chłopaka, który ciągle zasypiał do szkoły, a na faceta, który sam na
siebie zarabia.
Nagle nasze twarze zaczęły
zbliżać się do siebie. Harry nie spuszczał wzroku z moich oczu. Czułam się
naga. Czułam, że właśnie rozbierał mnie po kolei z wszystkich moich tajemnic,
zagadek, sekretów. Obawiałam się, że w moich oczach wyczyta również miłość, którą
go darzę.
Poczułam jego oddech tuż
przy moich ustach. Harry, niczym w najlepszych filmach romantycznych, odgarnął
moje włosy za ucho, przysparzając mi przy tym dreszczy. Opuszkiem palca
przejechał wzdłuż mojej szczęki, by po chwili zmienić kierunek. Malował moje
usta niewidzialną szminką miłości i czułości. Przymknęłam delikatnie oczy,
będąc pewna, że on również to uczyni. Jego ciepłe wargi złączyły się z moimi, a
w żołądek zrobił fikołka. Serce zatrzymało się, jednak po chwili znów zabiło z
podwójną siłą i szybkością. Poczułam język Harrego, próbujący przedostać się
przez zaporę moich zębów. Niedługo się broniłam. Po chwili toczyliśmy walkę
wewnątrz naszych ust. Walkę pełną tęsknoty za bliskością i miłością oraz pełną
obaw. Przed nieznanym, nowym uczuciem, przed samym sobą. Trwaliśmy tak długo,
jednak chłopak oderwał się ode mnie. Nawet nie zauważyłam kiedy objęłam jago
kark ramionami, jedną dłonią błądząc w jego włosach. On również przywarł do
mnie mocno, jeżdżąc dłońmi to po mojej tali, to znów po biodrach, kończąc na
plecach.
- Nigdy już na to nie
pozwolę (w domyśle na odejście).
**
Drogi przyjacielu !
Jak pogoda w twoim sercu ?
W Londynie słonecznie, a w powietrzu unosi się miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz